Odłożone nie jest anulowane

Trading Plattform Mob

02.06.2020 – Special Report. Zamiast obawianego huku, była tylko jedna plama: Biały Dom nałożył na Chiny raczej umiarkowane sankcje. Rynek akcji świętuje. Ale co nie jest, to nadal może być. Ponieważ Pekin jak dotąd nie wywiązał się ze swoich zobowiązań wynikających z umowy celnej i najwyraźniej liczy na to, że Donald Trump zostanie usunięty z urzędu w następstwie zamieszek, to tylko kwestia czasu, zanim umowa handlowa oficjalnie wybuchnie. Wielki finał wojny handlowej – lub nawet prawdziwej wojny z Chinami – może wkrótce wstrząsnąć rynkiem akcji.

Umowa handlowa jest klinicznie martwa.

Bardzo ciekawe czasy w Ameryce i na Wall Street: do tej pory Wall Street pozwoliła, by zamieszki w USA zeszły na drugi plan, a także wzruszyła ramionami na chińskie wiadomości z rynku towarowego. Chociaż chińscy nabywcy Cofco i Sinograin zostali poinstruowani przez Pekin, aby częściowo anulować zakupy soi i wieprzowiny w USA. Zamiast tego, firmy te kupują teraz w Brazylii. Przede wszystkim chińskie oświadczenie o wojnie – transakcja handlowa jest prawdopodobnie martwa. Przecież Chiny zobowiązały się do kupowania większej ilości amerykańskich produktów rolnych. Trump jeszcze nie zareagował.

Maksymalna eskalacja uniknięta

Wcześniej prezydent USA zasadniczo pozostawił umowę handlową z Królestwem Środkowym nietkniętą – i odwołał specjalne traktowanie Hongkongu dopiero po tym, jak Pekin rozszerzył swoje prawa bezpieczeństwa na byłą brytyjską kolonię koronną. Istnieją również ograniczenia dotyczące pracy i studiów Chińczyków w USA. W związku z tym Trump na razie powstrzymała się od wszelkich „opcji nuklearnych” przeciwko Chinom, takich jak wyłączenie chińskich banków z systemu rozliczania dolara. W rezultacie łagodna reakcja Amerykanów na chińskie sztuczki w poniedziałek doprowadziła do kilku małych rajdów na rynkach azjatyckich.

Problemy na rynku giełdowym odłożone na razie na późniejszy termin

Niestety, niebezpieczeństwo nowej rundy w sporze handlowym nie zostało ostatecznie zażegnane. Garfield Reynolds, komentator Bloomberga ds. makroekonomii, powiedział: „Złożoność powoduje, że inwestorzy na całym świecie nie doceniają niebezpieczeństwa związanego z konfrontacją USA-Chiny z Hongkongiem. „Nie jest to tylko kwestia regionalna, ale dwie największe gospodarki świata zmierzają w kierunku bardziej rynkowego załamania niż cokolwiek, co widzieliśmy w ciągu pierwszych trzech lat prezydentury Donalda Trumpa”. Ostateczne załamanie w handlu dwustronnym może być jeszcze przed nami.
Goldman Sachs zauważył, że jeśli Trump zdecyduje, że Chiny nie wywiązały się ze swoich zobowiązań w ramach umowy fazy 1 – czego Pekin zdecydowanie nie zrobił – może natychmiast podnieść niektóre cła z powrotem do 15%. Uważamy, że może to spowodować ponowne zawirowania na giełdzie, jak to miało miejsce za każdym razem, gdy kilka miesięcy temu mieliśmy negatywny komentarz na temat sporu handlowego.

Chiński atut jest rozgrywany przed wyborami

Podejrzewamy, że Trump pociągnie za sobą tego chińskiego żartownisia tylko tuż przed wyborami – po raz kolejny poklepie wszystkich Amerykanów po ramieniu w obliczu faktu, że sama Republika Ludowa jest odpowiedzialna za zahamowanie amerykańskiej gospodarki poprzez zatuszowanie kryzysu w kwestii wirusa i złamanie obietnicy w umowie handlowej. Zwłaszcza amerykańscy rolnicy będą wściekli, jeśli Chiny nie kupią amerykańskich produktów, jak kiedyś obiecały. Atak na Chiny powinien przynieść korzyści republikanom. Demokraci i ich substytuty w mediach – od CNN po Washington Post czy Twitter – w widoczny sposób powstrzymują się od krytyki Pekinu.

Kogo boli ten niepokój?

Chiny obecnie wydają się być bardzo pewne swojej sprawy – i prawdopodobnie mają nadzieję na przegłosowanie Trumpa w listopadzie. Wydaje się, że Chińczycy bardzo uważnie obserwują zamieszki w całym kraju. Zachęcają ich nieznośne deklaracje solidarności ze strony Demokratów i szyk kulturowy w Hollywood za antyfakt, przepraszam: Neo-Fa. Jeśli maoiści się nie mylą: poza elitami i uniwersytetami, w USA jest małe poparcie dla Red SA, która w wielu miejscach zdobyła protesty. Zwłaszcza nie w klasie średniej – każdy, kto ma dom i rodzinę, jest gotów bronić swojej własności przed tłumem. Dowodzi tego szybkie spojrzenie na sprzedaż broni. Jak bardzo sprawiedliwe społecznie jest ponadto to, że osoby pracujące na własny rachunek widzą, jak ich sklep płonie w płomieniach? Co to ma wspólnego z przemocą policyjną?
Każdy, kto o tym pomyśli, zauważy również, że zamieszki szaleją przede wszystkim w miastach rządzonych przez demokratów – czasami od pokoleń. Nie mogą lub nie chcą powstrzymać plądrowania? Los Angeles, Minneapolis, Fayetteville, Atlanta, Nowy Jork, Nashville, Seattle, Portland, Filadelfia, Chicago, Milwaukee, Salt Lake City, Washington DC, Detroit, Indianapolis, San Francisco, Kansas City, Houston, Charlotte, Cleveland, Pittsburgh, Denver, Dallas, Phoenix, Tampa, Baltimore, Oakland, Louisville. Przy okazji, wśród nich są miasta o najwyższym wskaźniku przestępczości.

Konsekwencje dla rynku giełdowego

A oto wnioski z tego wszystkiego dla inwestorów: jeśli zamieszki zostaną szybko opanowane, Trump prawdopodobnie zapewni oklaski cichej większości. I rynku akcji.
Ponadto mógłby on zastrzec sobie prawo do nałożenia poważnych sankcji na Chiny do czasu tuż przed wyborami i na razie pozwolić rynkowi papierów wartościowych biegać do lub ponad swoimi starymi szczytami. Jednakże w przypadku nowego konfliktu z Chinami, ceny akcji prawdopodobnie spadną na razie w zastraszającym tempie. Jeśli Trump w ogóle nie zareaguje, Wall Street będzie zadowolona, że na razie nie będzie nowej wojny handlowej. Pieniądze Rezerwy Federalnej wspierają rynek. Jak się właśnie dowiedzieliśmy, Fed wkupił się w szereg dużych funduszy indeksowych, które wspierają rynek akcji. Masa pieniędzy na dofinansowanie podnosi ceny.

Niebezpieczeństwo drugiej fali

Istnieje jednak zagrożenie dla rynku finansowego: niepokoje w USA mogły wywołać nową falę wirusa. Manolo Falco, współkierujący bankowością inwestycyjną w Citigroup, ostrzegał już w wywiadzie dla „Financial Times”, że rynek finansowy „wyprzedza rzeczywistość”. Polecił on swoim klientom korporacyjnym zebrać jak najwięcej pieniędzy, zanim ujawni się prawdziwy koszt pandemii. Falco dodał, że „gdy nadejdzie drugi kwartał i zaczniemy dostrzegać ból, a także skutki uboczne tego zjawiska, myślimy, że będzie to znacznie trudniejsze, niż się wydaje”.

Następny Czarny Łabędź

Pozostaje jeszcze jeden czynnik bearis. To, czego nikt w tym kraju nie ma na ekranie radaru, może być kolejnym Czarnym Łabędziem: inwazja czerwonych Chin na Tajwan. Pekin może pokusić się o przekonanie, że niepokoje w USA osłabiły Trumpa do tego stopnia, że nie może już dłużej reagować. W rzeczywistości, komunistyczny sekretarz generalny i prezydent Xi Jinping, podczas ostatniego Narodowego Kongresu Ludowego, wezwał armię do przygotowania się do wojny. Ponadto w mediach krążą ostatnio reportaże oraz zdjęcia przedstawiające Ludową Armię Wyzwolenia w Zhurihe, szkolącą się do szturmu na model chińskiego pałacu prezydenckiego 1:1. Nie trzeba dodawać, że inwazja spowodowałaby spadek cen akcji na całym świecie i wzrost cen ropy na północy.
Bernstein-Bank przygląda się sytuacji dla Ciebie!

Ważne uwagi dotyczące tej publikacji:

Treść niniejszej publikacji służy wyłącznie celom informacyjnym o charakterze ogólnym. W tym kontekście nie jest to ani indywidualna rekomendacja inwestycyjna lub doradztwo, ani oferta kupna lub sprzedaży papierów wartościowych lub innych produktów finansowych. Przedmiotowa treść i wszystkie informacje w niej zawarte w żaden sposób nie zastępują indywidualnej porady dla inwestorów lub inwestorów. Nie jest możliwa żadna wiarygodna prognoza ani wskazanie na przyszłość w odniesieniu do jakiejkolwiek prezentacji lub informacji na temat obecnych lub przeszłych wyników odpowiednich aktywów bazowych. Wszystkie informacje i dane przedstawione w niniejszej publikacji opierają się na wiarygodnych źródłach. Bernstein Bank nie gwarantuje jednak, że informacje i dane zawarte w niniejszej publikacji są aktualne, poprawne i kompletne. Papiery wartościowe będące przedmiotem obrotu na rynkach finansowych podlegają wahaniom cen. Kontrakt na różnice kursowe (CFD) jest również instrumentem finansowym z efektem dźwigni finansowej. W tym kontekście, handel kontraktami CFD wiąże się z wysokim ryzykiem aż do możliwości całkowitej straty i może nie być odpowiedni dla wszystkich inwestorów. Dlatego upewnij się, że w pełni zrozumiałeś wszystkie powiązane ryzyka. Jeśli to konieczne, poproś o niezależną poradę.

Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 80% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD, i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.