Sygnały ostrzegawcze na yuanie

Stock Trading

28.05.2020 – Special Report. Wall Street idzie naprzód, DAX dotrzymuje kroku. Więc wszystko jest w porządku na giełdzie. Gdyby nie chodziło o Chiny. A konkretnie, Hongkong. Jeszcze bardziej konkretnie: ostatni slajd w przybrzeżnym yuanie. W rzeczywistości, zbliża się nowy konflikt handlowy między Chinami a USA. Chińskie zapasy mogą zostać złapane między tymi dwoma frontami. A rynki akcji na Zachodzie mogą zostać złapane w połowie. Inwestorzy powinni uważnie przyglądać się tej kwestii.

Yuan nurkuje

Oczywiście, wiele się dzieje za kulisami. Zamorski juan właśnie zanurzył się na nieprzyjemną głębokość – jesteśmy na dwunastoletniej nizinie. Kto tu sprzedał i dlaczego? W rzeczywistości, kraksa może być wynikiem ucieczki kapitału z Chin. Ponieważ Pekin prawdopodobnie w najbliższej przyszłości dość otwarcie włączy Hongkong i zakończy specjalny status byłej kolonii brytyjskiej. W każdym razie zapowiedź rozszerzenia przepisów dotyczących bezpieczeństwa narodowego na Hongkong ma również konsekwencje dla rynku finansowego.

Zagrożony status Hongkongu jako centrum finansowego

Prezydent Donald Trump ogłosił środki przeciwko Chinom, ale nie podał szczegółów. Rzeczniczka Białego Domu Kayleigh McEnany powiedziała, że prezydent był „zły” na działania Chin. Chodziło o to, jak Hongkong mógłby pozostać centrum finansowym, gdyby Pekin wprowadził w życie swoje kontrowersyjne plany dotyczące Hongkongu.
Konkretnie rzecz ujmując, tak mogłaby wyglądać kontrreakcja administracji: po pierwsze, na mocy amerykańskiej ustawy o polityce Hongkongu z 1992 r. Trump mógłby nałożyć na produkty chińskie cła karne i ograniczyć dostęp do wrażliwych technologii. Inne środki to kontrola wywozu i ograniczenia inwestycyjne oraz zakazy wjazdu dla urzędników komunistycznych. Wariantem nuklearnym byłoby zablokowanie dostępu chińskich banków do dolarowego systemu rozliczeniowego.

Zbliżające się skreślenie z listy w USA

W zeszłym tygodniu amerykański Senat uchwalił ustawę o ograniczeniu lub nawet wstrzymaniu notowań chińskich firm na Nasdaq. Ustawa ta została właśnie wprowadzona w Izbie Reprezentantów. Może ona spowodować zniknięcie chińskich akcji z amerykańskiej giełdy – chyba że ich roczne sprawozdania zostaną poddane audytowi przez amerykańskie organy regulacyjne.

Z deszczu pod rynnę

Wśród chińskich firm rośnie obecnie nerwowość. Dwa z najcenniejszych chińskich megacaps notowanych na amerykańskiej giełdzie chcą teraz zabezpieczyć sobie dostęp do kapitału dzięki drugiemu IPO w Hongkongu. Firma, o której mowa, to NetEase, dostawca gier online. I JD.com, która prowadzi serwis e-commerce. Według „Wall Street Journal”, badanie na obecność na giełdzie w Hongkongu właśnie się rozpoczęło. Sukces tych dwóch wtórnych notowań powinien zatem wskazać drogę dla chińskich akcji. Możliwe, że chińskie firmy wymazane z amerykańskiej giełdy mogłyby uciec przed gniewem Amerykanów – ale mogłyby też wbiec prosto w szpony chińskich władz nadzorczych.

Wojna handlowa zrewidowana

Nie jest to więc dobry wybór, więc lepiej wydostać się z chińskiego rynku i z chińskich aktywów. Co tłumaczyłoby katastrofę juana. I z tym byłby kolejny problem: taki tani renminbi powinien wkrótce sprowadzić jastrzębie z Waszyngtonu z powrotem na scenę. Ponieważ słaby juan sprawia, że chiński eksport jest tańszy, dla Ameryki 7.00 zawsze była czerwoną linią. Przy okazji, 7.20 było punktem kulminacyjnym w sporze handlowym.

Jasna linia w USA

Do tego wszystkiego dodaje się gniew w Ameryce związany z wirusem. Chiny najprawdopodobniej okłamały świat na temat Covida-19 i ukryły pochodzenie wirusa. Trump podczas kampanii wyborczej nie przestaje obarczać Chin odpowiedzialnością za wirusa – a Amerykanie myślą podobnie.

I takie byłyby konsekwencje dla handlowców i inwestorów: w nowej wojnie handlowej z wariantem z Hongkongu, najpierw Hang Seng może wpadać w turbulencje. W końcu CSI-300. A potem Wall Street. Yuan i tak powinien znaleźć się na krótkiej stronie. To znaczy, jeśli Pekin uderzy z powrotem i sytuacja się zaostrzy. Bernstein-Bank ma oko na ten temat i życzy udanych transakcji i inwestycji!

Ważne uwagi dotyczące tej publikacji:

Treść niniejszej publikacji służy wyłącznie celom informacyjnym o charakterze ogólnym. W tym kontekście nie jest to ani indywidualna rekomendacja inwestycyjna lub doradztwo, ani oferta kupna lub sprzedaży papierów wartościowych lub innych produktów finansowych. Przedmiotowa treść i wszystkie informacje w niej zawarte w żaden sposób nie zastępują indywidualnej porady dla inwestorów lub inwestorów. Nie jest możliwa żadna wiarygodna prognoza ani wskazanie na przyszłość w odniesieniu do jakiejkolwiek prezentacji lub informacji na temat obecnych lub przeszłych wyników odpowiednich aktywów bazowych. Wszystkie informacje i dane przedstawione w niniejszej publikacji opierają się na wiarygodnych źródłach. Bernstein Bank nie gwarantuje jednak, że informacje i dane zawarte w niniejszej publikacji są aktualne, poprawne i kompletne. Papiery wartościowe będące przedmiotem obrotu na rynkach finansowych podlegają wahaniom cen. Kontrakt na różnice kursowe (CFD) jest również instrumentem finansowym z efektem dźwigni finansowej. W tym kontekście, handel kontraktami CFD wiąże się z wysokim ryzykiem aż do możliwości całkowitej straty i może nie być odpowiedni dla wszystkich inwestorów. Dlatego upewnij się, że w pełni zrozumiałeś wszystkie powiązane ryzyka. Jeśli to konieczne, poproś o niezależną poradę.

Kontrakty CFD są złożonymi instrumentami i wiążą się z dużym ryzykiem szybkiej utraty środków pieniężnych z powodu dźwigni finansowej. 80% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy. Zastanów się, czy rozumiesz, jak działają kontrakty CFD, i czy możesz pozwolić sobie na wysokie ryzyko utraty pieniędzy.